Dlaczego AI nie odpowiada tak, jak chcę?
W Stalkerze, arcydziele Andrieja Tarkowskiego, Strefa jest tajemniczym miejscem, gdzie podobno znajduje się pokój zdolny spełnić najgłębsze pragnienia tych, którzy go odwiedzą. Jeden z podróżników, Profesor, chce zweryfikować rzeczywiste istnienie pokoju. Drugi, Pisarz, wątpi w jego cel, bojąc się tego, co może ujawnić. Ale to Stalker, przewodnik, zna duchowy wymiar podróży: nie chodzi tylko o świadome pragnienie, ale o najprawdziwsze pragnienie, nawet to, o którego istnieniu się nie wie.
Emblematycznym przypadkiem opisanym w filmie jest historia Porkupina, stalkera, który zabrał swojego zmarłego brata do Strefy z nadzieją, że przywróci mu życie. Wychodząc, otrzymuje nieoczekiwaną fortunę: pokój spełnił jego najskrytsze pragnienie, nie to, które, jak sądził, miał. Przytłoczony tą prawdą — jego prawdziwym pragnieniem były pieniądze, a nie brat — popełnia samobójstwo. Nie mógł znieść dystansu między tym, co mówił, że chce, a tym, czego naprawdę pragnął.
Ta przepaść między zadanym pytaniem a ukrytym pragnieniem powtarza się dziś w relacji między ludźmi a sztuczną inteligencją. Kto pyta „jaka jest sytuacja geopolityczna na świecie?”, może w rzeczywistości szukać strategii ochrony lub pomnożenia swojego majątku. Kto prosi o wyjaśnienie Nietzschego, być może szuka zrozumienia własnego egzystencjalnego lęku. Pytanie jest racjonalne, publiczne, akceptowalne. Pragnienie natomiast jest intymne, mętne, czasem niewypowiedziane.
AI, podobnie jak pokój w Stalkerze, odpowiada na to, o co się ją pyta. Ale nie zawsze może, ani nie powinna, odgadywać głębokiego pragnienia, które motywuje pytanie. Istnieje jednak ujawniające napięcie: jakość naszych pytań jest determinowana przez jasność — lub jej brak — naszych prawdziwych celów. Jak Porkupin, często nie wiemy, czego naprawdę chcemy, i to zanieczyszcza nasze poszukiwania.
W świecie inteligentnych asystentów kluczem nie jest lepsze zadawanie pytań, ale lepsze pragnienie. Zrozumienie, co nas motywuje, czego pragniemy w głębi duszy, może na nowo zdefiniować nie tylko to, jak odnosimy się do technologii, ale także jak odnosimy się do samych siebie. W przeciwnym razie możemy skończyć jak Porkupin: zbyt późno odkrywając, że to, o co prosiliśmy, nie było tym, czego chcieliśmy, a prawidłowa odpowiedź może być w rzeczywistości wyrokiem.